Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 17 2019

Patiszon
(…) myśl moja, jak wściekły bumerang, wciąż wracała do pewnej sprawy, do pewnego człowieka, którego kochałem naprawdę ze wszystkim złym i dobrym, co tylko może dać miłość, i przypominałem sobie tę noc, kiedy prowadziłem ją do siebie do domu po raz pierwszy, padał wtedy śnieg pomieszany z deszczem, nad miastem kulił się listopad i brnęliśmy przez kałuże w milczeniu, nie mówiąc do siebie ani słowa, tak że słychać było w ciszy miasta tylko nasze kroki i krople spadające ze skostniałych drzew; a potem przyszedł ranek i kiedy obudziłem się koło niej, nie odczułem ani radości, ani szczęścia, tylko po prostu strach, nikczemny, zwierzęcy strach, że to się kiedyś, nieuchronnie, jak wszystko dobre skończy lub zamieni w gnojowisko, i dopiero wtedy zrozumiałem, na czym polega nędza i głupota tego wszystkiego, co ludzie dotąd napisali o uczuciach;(…)Przypomniałem sobie te wszystkie następne miesiące, które nastąpiły potem, kiedy brnąłem przez miasto, przez ludzi, przez życie, z tępym bólem czegoś, co nazywa się sercem, ale jest chyba tylko samym, właściwym, prawdziwym, jedynym piekłem; kiedy codziennie umierałem i zmartwychwstawałem na nowo, aby kochać i aby przegrywać swoją miłość; i kiedy zrozumiałem, że właściwie w tej największej sprawie życia ludzie nie są w stanie pomóc sobie nawzajem i że są wobec siebie bezwładni jak kukiełki, którym puszczono sznureczki. 
— Marek Hlasko
Reposted fromhormeza hormeza viacytaty cytaty

May 09 2019

Patiszon
To jest jakaś kpina, że widzę jedno twoje zdjęcie i wszystko mnie boli.
— Ochocki, Vithren, "Nietu", "Łuny twojego uśmiechu"
Reposted fromvith vith
Patiszon
9719 99d1 390
Reposted frommoai moai viascorpix scorpix

May 08 2019

Patiszon
1921 cd0f 390
let me pet you
Reposted fromcarmenluna carmenluna viaszydera szydera

April 26 2019

Patiszon
Najpierw myślałam, że najbardziej samotna jestem, kiedy zasypiam sama i wyobrażam sobie siebie w zupełnie innym życiu. Potem okazało się, że bardziej samotna jestem, kiedy zasypiam z człowiekiem, który w ogóle mnie nie obchodzi.
— Anna Ciarkowska, Pestki
Reposted frombeltane beltane viaRudeGirl RudeGirl

March 29 2019

Patiszon
7011 4cfc
Reposted fromtichga tichga viabercik bercik

March 27 2019

Patiszon
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
Reposted fromnaturalginger naturalginger viaensomme ensomme

March 24 2019

Patiszon
1014 cbff 390
Reposted fromowca owca viaMargheRita86 MargheRita86

March 22 2019

Patiszon
8529 29f2 390
nikt tak pięknie nie pisał o miłości
Reposted fromstragan-ze-snami stragan-ze-snami viaszydera szydera

March 06 2019

Patiszon
9563 20a9 390
Reposted fromEtnigos Etnigos viaensomme ensomme

March 04 2019

Patiszon
Najważniejszym nawykiem (…), jaki trzeba zdobyć w ciągu życia, jest pogodzenie się ze zmiennością wszystkiego. W życiu tylko zmienność się liczy, ma sens. Nic nie jest nam dane na dłużej, wciąż się dźwigamy i upadamy, wciąż się witamy i żegnamy, i jeżeli tego wszystkiego nie można przy sobie zatrzymać, należy zdobyć przynajmniej umiejętność niebuntowania się przeciw nietrwałości, zmienności.
— Mariusz Szczygieł "Projekt: Prawda"

March 03 2019

Patiszon
4184 afd4 390
Reposted fromkrzysk krzysk viadefinition-of-sex definition-of-sex

December 29 2018

Patiszon
Pierwszy okres wielkiej ciszy to jeszcze łudzenie się. Śpisz z niewyciszonym telefonem przy łóżku, bo może przecież się odezwie, bo może tęskni. I tak średnio śpisz w nocy, przebudzasz się co dwie godziny by sprawdzić, czy nie przespałeś próby kontaktu. W dzień na dźwięk każdej wiadomości sms drży ci serce, a to tylko operator, tylko bank, tylko ktokolwiek inny. I mijają dni, tygodnie, miesiące i powoli dociera do ciebie myśl, że nie będzie powrotu. Że to się nie mogło tak skończyć, ale się tak kończy i nie ma instancji, do której mógłbyś wnieść zażalenie. 

I po uświadomieniu sobie nieuchronności sytuacji zaczyna się gniew, bo przecież nie zgadzasz się. (...) mieliście być razem już zawsze (...)

Nie wiem jakie fazy są dalej, te dwie jest wystarczająco trudno przetrwać. Potem może jesteś rusztowaniem na człowieka, takim mobilnym wieszakiem. Chodzisz, mówisz rzeczy, ustępujesz miejsca staruszkom w tramwaju, pracujesz i dostajesz pieniądze. I jak kiedyś ktoś cię poprosi byś powiedział coś o sobie, będziesz miał pustkę w głowie i zostanie jedno zdanie: nazywam się jakkolwiek, a mój upadek pachnie jak Black Opium.
— Idź Sobie
Reposted fromblackismycolour blackismycolour viamononok mononok

December 28 2018

Patiszon
4206 1e7c 390
Marcin Świetlicki,  Autobiografia. Nieprzysiadalność. Rozmawia Rafał Księżyk

November 01 2018

Patiszon
Byłem niedawno na weselu kolegi z liceum i powiem ci szczerze - nie chcę tutaj oczywiście nikogo zdenerwować swoją wypowiedzią - ale czułem się najmłodszy. Taki dwudziestokilkuletni. A tam poważna ekipa, poważne prace, poważne związki, poważne dzieci, poważne rozmowy o polityce, wojnie i kredycie. To wygląda trochę tak, jakby moi koledzy zapomnieli, że mają po trzydzieści kilka lat i milion możliwości przed sobą. Przez rodzinne wydarzenia zdałem sobie ostatnio sprawę, że w życiu mamy tak naprawdę bardzo mało czasu i jak najdłużej trzeba się zachowywać jak szczeniak. Nie mówię: nieodpowiedzialnie i głupio, ale trzeba sobie jakoś generować energię do poznawania nowych rzeczy. Kiedyś Władysław Bartoszewski powiedział piękne zdanie: że żyje tak długo, bo jest ciekawy. Właśnie ta ciekawość, a nie powaga, determinuje do pewnych zachowań - że chcesz iść na koncert, na imprezę, że chcesz kogoś poznać, przeczytać książkę czy obejrzeć film itd.


http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17649508,Piotr___Kedzior___Kedzierski__Dziewczynom_podobaja.html#TRwknd
— Piotr Kędzior Kędzierski
Reposted fromaskman askman viawszystkodupa wszystkodupa
Patiszon
2335 7d39 390
Reposted from4777727772 4777727772 viaflamingo flamingo
Patiszon
“ Szukam mężczyzny o szerokich horyzontach i niepospolitym wnętrzu, który nie przesypia życia ani nie topi go w nałogach, który chce to dzielić i mnożyć z niebanalną kobietą, dojrzałą jak wrześniowe jabłko. Chcę spotkać tego, który wypatruje za mną oczy i nasłuchuje, czy nie zabrzmią moje kroki w ciemności. Będącego w drodze, afirmującego życie, przy którym nie trzeba udawać mniejszej i głupszej, żeby go nie urazić. ”
— I.

October 30 2018

Patiszon

October 25 2018

2857 3fa6 390

catherinepapeillustration:

“Speak to me of calmer seas”

Illustration, pencil+digital.

September 30 2018

Patiszon
Proust oczywiście ma rację, że każda rozmowa jest trochę pustoszeniem siebie. Ale skąd bierze się to uczucie? Może trochę z niewydolności mowy. Kiedy myślimy, wiemy, o co nam chodzi, kiedy mówimy, kiedy już powiemy, zostajemy trochę rozczarowani. Jak to, więc tylko o to chodziło? Więc tylko tyle, te nasze skarby osiągnięte, kiedy ukażą się jako parę zdań, właściwie je wyczerpujących, wcale nie przedstawiają się tak bogato. Ale to wina mowy, a może i - po części - przyczyna tkwi także w tym, że rzeczywiście, co przeczute, wydawało nam się większe i piękniejsze niż sformułowane. A co do mowy, przecież dopiero po największych wysiłkach i trudach zaledwie parę książek na świecie oddaje jako tako to, o co chodziło autorowi, a w jego mniemaniu zapewne także niedostatecznie, cóż tu wymagać od zdań kleconych na poczekaniu, byle jakich i przypadkowych, żeby nas dostateczne wyrażały. Potem kiedy się wypowiemy, kiedy się podzielimy, jesteśmy trochę jak czajnik z wrzątkiem, z którego zdjeto pokrywkę, ciśnienie spada. Dotychczas mile się nosiło poczucie własnego sekretu, wyłącznie osobistego. Dzielimy się nim trochę przez to, że pragniemy zaskoczyć, zadziwić słuchacza sobą samym. I zostajemy rozczarowani, bo po wypowiedzeniu się zaznacza się w nas odpływ. Przez to może nawet rozmowa pustosząca, obniżająca wewnętrzne ciśnienie jest pobudką. Bo chcąc się znowu napełnić, przystępujemy od początku do pracy wewnętrznej.
— Sławomir Mrożek, Dziennik tom 1 - 1962-1969
Reposted frommhsa mhsa viaszydera szydera
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl